Japonia, kolejny kraj zrujnowany przez lockdowny. Zgadzam się z Johnem Cochrane'em, że Japonia poradzi sobie z tym stosunkowo lepiej, niż sugerują to "fundamenty", ponieważ wysoka spójność społeczna pozwala rządowi na podejmowanie działań takich jak cięcie wydatków i podnoszenie podatków, ale i tak nie jest świetnie.
Japonia jest uwięziona w bardzo złej sytuacji i jest krajem G10, który jest najbliżej pełnowymiarowego kryzysu zadłużenia. Jedynym wyborem Japonii jest zaakceptowanie wyższych stóp procentowych i kryzysu zadłużenia lub - jeśli ograniczy rentowność - osłabiającego się jena, który zbliża się do swoich minimów z 2024 roku...
To powszechna tendencja wśród diaspor imigranckich, które są prawicowe z powodu antykomunizmu (inne przykłady: Wenezuelczycy, Kubańczycy, Wietnamczycy, Żydzi radzieccy). Na przykład wszystkie nazwiska z największym przesunięciem pokoleniowym R => D to Wietnamczycy.
To jest parodia, prawda? Każdy, kto spojrzał na finanse USA, wie, że dodatkowe 500 miliardów dolarów rocznie to znacznie większe prawdopodobieństwo, że doprowadzi nas do bankructwa. Tak samo jak ożywienie zimnowojennego kompleksu militarno-przemysłowego.
Trump zamierza doprowadzić Chiny do bankructwa w stylu radzieckim.
Właśnie zastawił pułapkę w stylu radzieckim na Chiny.
Trump planuje zwiększyć wydatki obronne USA o 50% do 1,5 biliona dolarów w 2027 roku, co stanowi około 5% PKB.
To nie dotyczy Rosji.
Gospodarka Rosji nie jest w stanie nadążyć.
To jest skierowane bezpośrednio przeciwko Chinom.
To Reagan kontra Związek Radziecki—wersja 2.0.
Pekin stoi teraz przed bezwyjściową decyzją:
Dopasować wydatki USA → zrujnować już i tak kruchą gospodarkę
Nie dopasować się → pozostać w tyle militarnie i stracić twarz na świecie
W każdym przypadku Chiny przegrywają.
Dokładnie tak wyścig zbrojeń doprowadził do bankructwa ZSRR.
I dlatego Pekin panikuje z powodu tej decyzji.