Nigdy nie rozumiałem ludzi na Twitterze z ponad 100 tys. obserwujących, którzy mają zwykłe prace. Oni istnieją. Wchodzą do biura, stukają w klawiaturę, a potem tweetują, jakby byli ekspertami w jakimś losowym temacie, o którym przeczytali pięć minut temu. To naprawdę interesujące.