Jest 21 stycznia i, co nie jest zaskoczeniem, nie ma samodzielnie narzuconego limitu stóp procentowych na karty kredytowe przez wielkie banki. Ale Jamie Dimon i najbogatsi ludzie na świecie przylecieli swoimi prywatnymi odrzutowcami do ośrodka narciarskiego w Szwajcarii, aby narzekać, jak dwupartyjna akcja mająca na celu ograniczenie stóp procentowych na kartach kredytowych zniszczyłaby życie, jakie znamy. Wybaczcie mi, jeśli nie wierzę, że bankier, który zarobił 770 milionów dolarów w zeszłym roku, ma na sercu najlepsze interesy pracujących ludzi. Czas uchwalić ustawę i to załatwić.