Bobo naprawdę był bliski zdenerwowania się z powodu tej faktury. Czy ten facet nie ma nic lepszego do roboty, niż patrzenie na paragon w rękach innych...? Jak nie może zdobyć, to zaczyna zgrzytać zębami. Ale rzeczywistość jest taka, że tamtego dnia w ogóle jej nie wziąłem i nie użyłem tej faktury. On jeszcze mówi, że to ja sam do niego poszedłem, na początku naprawdę byłem zdezorientowany. Myślałem, czemu w ogóle miałbym coś takiego robić 😂😂😂 W rezultacie specjalnie przejrzałem historię czatu i odkryłem, że to on najpierw przyszedł do mnie z pytaniem, jak uniknąć podatków w USA... Nie dziwię się, że tak bardzo mu zależało na tym bezwartościowym paragonie za wspólny posiłek. Ech... 100 tysięcy „śmieciowych długów Bobo” to całkowicie stracona sprawa.