Zrozumiałem, że w parku są sprzedawcy, którzy krzyczą na klientów: orzeszki ziemne, nasiona słonecznika, woda mineralna. Jednak wciąż uważam, że to na pociągu wydaje się bardziej obrazowe. Czy są tu jacyś przyjaciele, którzy lepiej rozumieją, o co chodzi?