To, co w dużej mierze brakowało w narracjach mediów na temat Grenlandii, to fakt, że w latach 1966-1991 duńskie władze prowadziły systematyczny program mający na celu tłumienie wskaźnika urodzeń w Grenlandii poprzez skuteczne sterylizowanie tysięcy kobiet i dziewcząt, niektórych tak młodych jak 12 lat, podczas rutynowych wizyt zdrowotnych, bez ich wiedzy lub zgody.
W świetle tej historii Dania nie ma moralnego prawa, aby pouczać kogokolwiek o Grenlandii, jej ludziach czy przyszłości, i z pewnością nie zasługuje na żadną rekompensatę za zrzeczenie się kontroli. To było zachowanie kolonialnej potęgi zaangażowanej w kontrolę populacji, sięgające daleko w nowoczesną erę. Dania powinna całkowicie zniknąć z tej dyskusji i pozostawić Grenlandię oraz jej ludzi wolnymi od jakiejkolwiek dalszej ingerencji czy pozorów.
Wszyscy widzieliśmy te filmy, gdzie ktoś próbujący dotrzeć do pracy zostaje zatrzymany przez ekoterrorystów siedzących na drogach i autostradach, blokujących ruch. Co jest niezwykłe, to fakt, że jeśli ta osoba spróbuje w ogóle ruszyć swoim samochodem, zostanie oskarżona o usiłowanie morderstwa przez tych samych ludzi, którzy teraz kanonizują kobietę, która wjechała w funkcjonariusza.
W Grenlandii jest tylko około 50 000 ludzi, więc to powinno być proste. Najpierw zagraj w grę Europejczyków, powołując się na prawa człowieka, samostanowienie itp. i spraw, aby przyznali, że to Grenlandczycy powinni decydować. Następnie zapłać tym Grenlandczykom cokolwiek będzie potrzebne. Nawet przy niskiej kwocie 10 miliardów dolarów (szacunkowa kwota oszustwa z Minnesoty) każda osoba otrzymałaby 200 000 dolarów. Zrób to naprawdę hojne, powiedzmy 5 milionów dolarów na osobę, a całkowita kwota wyniesie 250 miliardów dolarów, co wystarczy, aby każdy Grenlandczyk mógł żyć w komfortowych warunkach przez całe życie, a to tylko ćwierć rocznego budżetu Pentagonu.