Uwielbiam spędzać czas w klasztorach i pięknych ośrodkach. Ale jeśli nigdy nie brałeś udziału w samotnej odosobnieniu na łonie natury, to nie mogę tego wystarczająco polecić. Uważam, że zwykła ludzka świadomość jest najbliższa w tym kontekście. A jeśli usiądziesz cicho wystarczająco długo, dzikie zwierzęta przyzwyczają się do ciebie, a wkrótce zaczną traktować cię jak rodzinę. Spędziłem 10 dni medytując w górach w zeszłym roku, a niektóre z moich ulubionych chwil to interakcje ze zwierzętami. W chłodniejsze poranki wiewiórka przychodziła i wtulała się w moje stopy, w fałdy szat, które miałem na sobie. W dwóch przypadkach ptak przelatywał i siadał na mnie: raz na moim palcu, gdy próbowałem zrobić zdjęcie promieniowi słońca, a raz na rondzie mojego kapelusza kowbojskiego, na kilka minut. Wciąż czuję emocje, gdy wspominam te doświadczenia. Oczywiście nie mam nic przeciwko medytacji w pomieszczeniach lub z innymi ludźmi! Ale może zaletą, jaką daje praktyka prekyabuddha / pustelnika, jest możliwość pełnego zbadania konturów doświadczenia siebie bez mylących przerwań czy nieświadomego zlewania się tożsamości. Nic tak nie podkreśla faktu twojej jedności z wszechświatem, jak sama natura potwierdzająca to dla ciebie.